Czy kredyt w Idea Bank jest naprawdę Fair?

Kredyt w Idea Bank – haczyk

Na forum finansowym Comperia.pl ukazał się następujący wpis:

Witam. Czy to prawda, że w kredycie dla firm z banku Idea do każdej raty kredytu jest doliczona kwota za brak wykazania się fakturą na co najmniej 70% kredytu? Jeżeli tak to rata gwałtownie by wzrosła a co z tym idzie cała spłata.

źródło: http://www.comperia.pl/forum/dla-firm/6222-kredyt-w-idea-bank-haczyk.html

Czy jest ten haczyk czy nie?

Haczyka o jakim pisze respondentka oczywiście nie ma. Można by tu powiedzieć, że coś gdzieś dzwoni, tylko nie wiadomo gdzie. Tak więc jeszcze raz powtórzę, że Idea Bank nie dolicza do raty kredytu kwoty za brak wykazania się fakturami.  Kilka najbliższych wpisów poświęcę właśnie kredytom Idea Banku, pokażę istotne fragmenty umowy kredytowej oraz spróbuję przekazać swoją wiedzę na tematy około kredytowe, czyli o innych kosztach, które są doliczane do raty kredytu. Ponieważ one są znaczne, czasami przekraczające wysokość samej raty kapitałowo odsetkowej, istotą moich wpisów będzie uzmysłowienie takiej sytuacji wszystkim potencjalnym klientom, aby podejmując decyzję o zadłużeniu, robili to świadomie, z kalkulatorem przeliczając sobie opłacalność takiego kredytu.

Dzisiaj natomiast spróbuję skomentować wpis z forum.

finance-1074727_640

Tak jak istnieje wiele kanałów dystrybucji kredytów Idea Banku, istnieją też różne typy kredytów.
Wymienię chociażby kredyt na start z poręczeniem Banku Gospodarstwa Krajowego. kredyty inwestycyjne, kredyty obrotowe ratalne, czy wreszcie kredyty obrotowe w rachunku bieżącym.
Ostatnio Bank wprowadza do swojej oferty kredyty, których nazwa brzmi Fair. Są to kredyty ostatnio reklamowane w telewizji – obrotowy w rachunku na 6 miesięcy z oprocentowaniem 4.99%. Drugi typ kredytu Fair, jest to kredyt, który nie ma oprocentowania, natomiast do kapitału doliczane są prowizje, sięgające nawet 54%. Kredyt ten opisywałem w artykule, który można znaleźć tutaj.

Kredyty są uruchamiane albo na dokumentach, albo też w procesie, który nazywany jest „obrotomierzem”. On jest bardzo polecany przez Doradców z prostej jednej przyczyny. Przynosi największe korzyści Bankowi /produkty uruchomione w tym procesie są tzw. produktami wysokomarżowymi/. Nie są wymagane zaświadczenia ZUS i US, nie zawsze dokumenty finansowe, a decyzja kredytowa podejmowana jest na podstawie obrotów na koncie. To że nie są wymagane takie dokumenty, przekłada się na cenę dla klienta.
W umowie kredytowej są zawarte bardzo ważne części. Warunki do umowy i warunki po umowie.
I właśnie w warunkach po umowie są zapisane zobowiązania klienta. Jest tam min. wpisany obowiązek utrzymywania obrotów na koncie, dostarczenie wyciągu z Księgi wieczystej, czy też dostarczenia faktur zakupowych. Tam również podane jest koszty jakie klient może ponieść w przypadku niespełnienia warunków. Może to być np. podniesienie marży o 2 pkt.

Zależnie od rodzaju umowy, przedsiębiorca może być zobowiązany do rozliczenia się albo ze 100% całego kredytu, albo 60%. Jeśli więc w terminie nie wywiąże się z tego warunku, może mieć podwyższone oprocentowanie. Jednocześnie zapłaci 200 zł za pismo przypominające o konieczności przedstawienia faktur.

Tak jak wcześniej pisałem, do raty może być doliczony pakiet płynnościowy, ubezpieczenie od utraty zysku. One mogą stanowić dodatkowy koszt wahający  się od 0, 3% do 1% wartości kredytu miesięcznie plus VAT. Przy kredycie 100 tys. zł może okazać się, że dodatkowo zapłacimy miesięcznie 1230 zł, a to jest już naprawdę znaczna kwota. Zapewnienia Doradcy, że przecież tą kwotę można sobie wrzucić w koszty są zupełnie pozbawione przynajmniej dla mnie logiki. Bo wolałbym te pieniądze wykorzystać w bardziej racjonalny sposób, np. zaoszczędzić, zamiast oddawać je za usługi, z których większość klientów nie korzysta. Ale o tym w kolejnym wpisie.

 

Stanisław Bińkiewicz

 

 

O Autorze 

Absolwent Europejskiej Akademii Planowania Finansowego, uzyskał Certyfikat Doradcy Finansowego €FG

    Znajdź mnie:
  • facebook
  • skype

3 comments

  1. Witam, przedstawię swoją sytuację: prowadziłem s.c wraz ze wspólniczką wzięliśmy kredyt obrotowy w Idea Bank niestety w dość krótkim czasie moja wspólniczka zmarła pominę wszystkie okoliczności tej śmierci bo są mało istotne. Zabezpieczeniem tego kredytu było ubezpieczenie od utraty zysku w umowie kredytowej jest pkt mówiący że w razie zaprzestania działalności przez którąkolwiek ze stron umowa ulega automatycznemu rozwiązaniu. I tu zaczyna się moja właściwa przygoda z Idea. Spółkę cywilną musiałem zamknąć. Powołałem się na ten zapis w Idea Bank i przestałem płacić miesięczną składkę za to ubezpieczenie wysyłając do Idei odpowiednie pismo bank odpowiedział mi dopiero po osiemdziesięciu kilku dniach !!! Nie odpowiadając mi bezpośrednio na moje pytanie. Wysłałem następną reklamację otrzymałem odpowiedź że warunki się nie zmieniają i mam obowiązek nadal płacić za to ubezpieczenie pomimo nie istnienia podmiotu który był ubezpieczony! Powiem szczerze nie mam już siły z nimi korespondować ignorują całkowicie moje zdanie nie potrafią mi podać jakiejkolwiek podstawy prawnej, że można ubezpieczać podmiot który przestał formalnie istnieć. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?

    1. Nie za bardzo rozumiem treść pytania. Jak ja to rozumiem, jeden ze wspólników zmarł, zgodnie z umową kredytu umowa powinna zostać rozwiązana, czyli kredyt powinien być zamknięty. Jeśli kredyt byłby zamknięty, nie ma podstaw do liczenia ubezpieczenia. Jeśli liczone, to najprawdopodobniej
      nie została zamknięta umowa. Trzeba to sprawdzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.