Bajka o chłopcu, który szukał szczęścia

Swego czasu na swoim innym blogu, poświęconym finansom osobistym, zamieściłem bajkę, którą napisałem kilka lat temu, dla swojej córki. Ona miała pomysł, ja ubrałem w słowa i tak powstał tekst, który czytany jest do dzisiaj, O tym że wiele osób go poszukuje wiem, ponieważ jest to jeden z najczęściej przeglądanych tekstów mojego bloga o finansach rodzinnych i rozwoju osobistym. Adres: www.sbinkiewicz.wordpress.com.

Osoby które nie czytały tego tekstu, mają możliwość zapoznania się z nim właśnie teraz, na tym blogu.

Serdecznie zapraszam.

african-852541_640

Bajka o chłopcu który szukał szczęścia

Opowiem wam historię o murzyńskim chłopcu z plemienia Pingów. Pewnego razu Kali, bo tak na imię miał chłopiec, siedział na przydrożnym kamieniu w pobliżu swojej wioski, w cieniu wielkiej palmy. Jego zamyślona, wtulona w ramiona twarz, pozostawała bez ruchu, kwadrans, może dwa, a może godzinę. Nikt tego nie wie. Słońce chyliło się ku zachodowi, kiedy nagle wstał, otrzepał z siebie nagromadzony kurz i powiedział: jutro skoro świt wyruszam w drogę. W drogę na poszukiwanie szczęścia.

Chłopiec już wielokrotnie siadywał na tym samym kamieniu. Kiedy był smutny i szukał samotności, kiedy miał do rozwiązania jakiś problem, szedł na skraj wioski, obejmował głaz rękami i rozmawiał z nim. Zauważył bardzo ciekawą rzecz – kamień również do niego przemawiał. Ale jego głos słyszał jakby w swoim wnętrzu, kiedy siadał przepełniony energią, uwolniony od kłębiących się w głowie myśli.

Mimo że Kali miał kochającą rodzinę, grono oddanych przyjaciół, z jego twarzy można było wyczytać jakieś przygnębienie. Cały czas chodził zamyślony, i strapiony bo nie potrafił znaleźć odpowiedzi na nurtujące go od wielu miesięcy pytanie: co to jest szczęście i gdzie je można znaleźć.

Kiedy więc tak siedział na kamieniu, nagle usłyszał słowa:

odpowiedzi udzieli ci afrykańska przyroda. Wsłuchaj się w jej głos.

Chłopiec wrócił do domu, zaczął przygotowywać się do drogi. Naszykował sobie węzełek z jedzeniem, wodę, jakieś ubranie na zmianę i poszedł wcześnie spać. Obudziły go pierwsze promienie słońca. Kali ubrał się, zajrzał do drugiej izby, gdzie smacznie jeszcze spali rodzice i cichutko wyszedł z chaty. Tak rozpoczęła się jego wędrówka, która miała mu dać odpowiedź na pytanie, czym jest szczęście.

Minęło kilka godzin, odkąd chłopiec wyruszył z wioski. Świeciło ostre słońce, więc chłopiec szedł brzegiem puszczy, wśród skał. Nagle z góry dobiegło go głośne pytanie:

– co ty chłopcze robisz sam na tym pustkowiu?

bird-of-prey-188832_640

Kali spojrzał w górę i wysoko na skale ujrzał orła, który właśnie wrócił do gniazda, przynosząc pożywienie swoim dzieciom.

– wędruję przez świat w poszukiwaniu szczęścia. Może Ty wiesz co to jest szczęście?

– słuchaj chłopcze, tu na wysokiej skale jest moje gniazdo, w którym są małe pisklęta. Codziennie zostawiam swoje dzieci i lecę w poszukiwaniu pożywienia. Cały czas martwię się o nie, bowiem żmije pełzające po skałach, tylko czyhają na to aby pod moją nieobecność, wkraść się do gniazda i porwać maleństwa. Kiedy więc wracam z pożywieniem, i widzę wszystkie dzieci w komplecie, to jest moja największa radość, to jest właśnie moje szczęście.

Chłopiec podziękował orłowi i wyruszył w dalszą wędrówkę.

crocodile-787142_640

Tego samego dnia doszedł do strumienia, w którym wylegiwał się krokodyl. Kiedy ów zobaczył chłopca, zapytał, co tutaj robi.

– wędruję w poszukiwaniu szczęścia. A może Ty krokodylu spotkałeś szczęście?.

– widzisz synu, jestem już stary. Do niedawna żyłem nad brzegiem wielkiej rzeki. Ale panująca od lat susza spowodowała, że ona wyschła. Myślałem, że nadszedł kres mojego żywota. Spragniony i ledwo żywy, ostatkiem sił czołgałem się przez pustynię w poszukiwaniu wody. I właśnie dzisiaj rano spotkałem swoje największe szczęście. Znalazłem strumyk, w którym będę mógł spędzić resztę swoich dni.

Chłopiec porozmawiał jeszcze chwilę z krokodylem, obmył się w orzeźwiającej zimnej wodzie i poszedł dalej. Wieczorem dotarł do pięknie zieleniejącej kępy traw i drzew. Była to oaza, w której chłopiec postanowił spędzić noc. Kiedy jadł swoją pierwszą samotną kolację, jego uwagę przykuła gromadka małych królików, bawiących sięze swoją mamą.

rabbit-1226371_640

Na widok Kalego, przestraszone schowały się za drzewo. Kiedy królicza mama odważyła się opuścić kryjówkę, zapytała:

– co ty robisz sam na tym odludziu?

– szukam odpowiedzi na pytanie czym jest szczęście. Może Ty mi powiesz czy gdzieś go nie spotkałaś?

– widzisz chłopcze moje uradowane dzieci? Jeszcze kilka dni temu moje stadko było w krytycznym położeniu. Okolicę nawiedziła gwałtowna burza. Wyładowania atmosferyczne doprowadziły do pożaru, który objął znaczny obszar wysuszonej o tej porze roku sawanny. Zginęło wiele zwierząt, a ja i moje małe uciekłyśmy na pustynię. Przez kilka dni błąkaliśmy się głodni, z małymi szansami na przeżycie. Aż wreszcie dotarliśmy do tej oazy, gdzie głód nam już nie groźny. To jest moje szczęście, to jest moja radość.

Następnego ranka, Kali pożegnał zaprzyjaźnione z nim już króliki, rozpoczynając kolejny etap swoich poszukiwań. Po kilku godzinach marszu, chłopiec dotarł na wysokie wzniesienie, gdzie spotkał lwa.

lion-1145307_640

– Skąd się tutaj wziąłeś chłopcze?, sam na tym pustkowiu, nie boisz się?

– pewnie że się boję, ale wyruszyłem w drogę sam, bo chcę znaleźć odpowiedź na pytanie, czym jest szczęście. I nie wrócę do wioski dopóty, dopóki się tego nie dowiem. A może Ty lwie opowiesz mi, co to jest szczęście?

africa-1170112_640

Lew spojrzał na chłopca, a następnie skinął mu łapą, żeby poszedł za nim. Stanęli na skraju urwiska, a przed nimi roztaczał się wspaniały widok. Olbrzymi teren nizinny, pokryty zieloną trawą, poprzecinany wartkimi strumykami. I wiele różnych zwierząt, w tym żyrafy, słonie, zebry, hipopotamy. Lew zatoczył łapą wielkie koło, po czym rzekł:

– widzisz chłopcze, to jest moje królestwo.Wszystkie zwierzęta żyją w nim w wielkiej przyjaźni. Czy to polna myszka, czy słoń, pomagają sobie nawzajem. Owszem, jak wszędzie zdarzają się waśnie i spory, ale je rozsądzam je sprawiedliwie. Przez lata budowałem wielkie imperium, a szacunek jakim mnie darzą moi poddani, jest podziękowaniem za moją pracę na rzecz pokoju wśród zwierząt. Kiedy codziennie rano przychodzę nad to urwisko przywitać nowy dzień wraz z moimi poddanymi, kiedy widzę ich pełnych życia, zadowolonych, to jest moje największe szczęście.

Kali podziękował lwu i ruszył w dalszą drogę. Wczesnym popołudniem uwagę chłopca przykuło poruszenie wśród zwierząt. Zwoływały one spotkanie. Chłopiec usiadł na powalonym pniu, gdyż chciał posłuchać, o czym będą rozmawiały. Rozejrzał się dookoła – wokół zobaczył przedstawicieli różnych gatunków.

giraffe-85657_640

Zebranie otworzyła żyrafa, która udzieliła głosu smutnemu bocianowi. Bocian powiedział:

– witajcie moi drodzy. Właśnie wróciłem z dalekich krajów w których zaczęła się pora jesienna. Powinienem się cieszyć z ponownego spotkania z wami, ale jak widzicie, moje oczy przepełnione są smutkiem i wielkim bólem. My tutaj żyjemy na wolności, ale tam, gdzie przebywałem kilka miesięcy, widziałem naszych braci w niewoli.

Słonie, żyrafy, hipopotamy, lwy i inne zwierzęta cierpią, pozamykane w ogrodach, nazywanych przez ludzi zoologicznymi. Kiedy kilka dni temu przelatywałem nad oceanem, zobaczyłem na statku klatki, w których były zamknięte różne gatunki ptaków, węże jeden tygrys oraz kilka małp. Zwierzęta były smutne, bo straciły to, co jest chyba najważniejsze na świecie – swoją wolność. Cieszmy się więc z tej wolności, bo to jest nasza radość, nasze największe szczęście.

fence-780138_640

Chłopiec nie słuchał dalej. Otarł rękawem pojawiające się w oczach łzy i cichutko, żeby nie wystraszyć zwierząt odszedł z miejsca spotkania.

Minął drugi dzień jego wędrówki, w którym wsłuchiwał się w głos afrykańskiego buszu, szum wiatru i głosy zwierząt. Wysłuchał wielu głosów, opowiadających o ich szczęściu. Ale on nadal pragnął jednego – znaleźć swoje własne szczęście.

Zbliżał się wieczór, kiedy Kali pełen wrażeń, zobaczył duży kamień, wrośnięty w piaszczystą pustynną ziemię. Kamień wyglądał tak samo, jak ten, znany od wielu lat na skraju jego murzyńskiej wioski. Usiadł na nim i zaczął rozmyślać o tym czego się dowiedział, w jakim kierunku podążać. Aż nagle usłyszał ciepły kobiecy głos:

– chłopcze co robisz sam na tym pustkowiu?

old-woman-574278_640

Kali odwrócił się i ujrzał staruszkę stojącą tuż za nim. Ze swoją laską w ręce, wyglądała jak wróżka z bajek, których słuchał w dzieciństwie.

– wyruszyłem z domu na poszukiwanie szczęścia. Wiele się o nim dowiedziałem od zwierząt, ale nadal szukam swojej własnej definicji.

Staruszka uśmiechnęła się, po czym powiedziała:

– zamknij chłopcze oczy i przypomnij sobie swoich kochających rodziców, których zostawiłeś w wiosce, swoich kolegów i koleżanki z dzieciństwa. Poczuj woń pieczonego chleba i zapach dymu unoszącego się w powietrzu. Wsłuchaj się w wieczorną ciszę, popatrz na gwiaździste niebo nad wioską. Szukałeś daleko, a nie widziałeś sercem, że Twoje szczęście jest tam wśród bliskich, wśród wiernych przyjaciół, którzy Cię nie opuszczą w potrzebie. Szczęście to radość przebywania z bliskimi, możliwość podzielenia się z nimi swoimi radościami i kłopotami. To umiejętność obdarowywania sobą tych wszystkich których kochasz.

interesting-1221423_640

Głos staruszki zamilkł. Kali nadal siedział na kamieniu z zamkniętymi oczyma. Doświadczał tego wszystkiego, o czym mówiła staruszka. Wreszcie zrozumiał. To czego tak długo poszukiwał było w zasięgu ręki. Szukał daleko a było tak blisko. Wystarczyło tylko swoje myśli skierować we właściwym kierunku. Otworzył oczy, ale staruszki już nie było. Znów był sam, ale jego twarz była pełna radosnego uniesienia. Nagle zapragnął znaleźć się wśród najdroższych mu osób i przytulić ich do siebie, powiedzieć jak ich bardzo kocha. Chciał podzielić się swym odkryciem ze wszystkimi kolegami i koleżankami z wioski, poczuć zapach swojego domu, usłyszeć szczekanie psa.

africa-1170051_640

Tej nocy nie mógł zasnąć, myślał tylko o tym aby jak najszybciej wrócić do wioski. Kiedy na niebie pojawiły się pierwsze promienie słońca, Kali wstał i szybkim krokiem zaczął zmierzać w kierunku domu. Jeszcze był daleko a usłyszał radosne szczekanie psa, który go tak zawsze witał, kiedy powracał . Nagle zobaczył wioskę i wychodzących mu na spotkanie rodziców i przyjaciół.

children-734891_640

Rzucił na ziemię wędrowny węzełek i pędem ruszył w ich kierunku. Kali wtulił się w ramiona ukochanych bliskich, przywitał z przyjaciółmi. Następnie roześmiał się serdecznie i podniósłszy ramiona do góry zawołał na cały głos:

Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi

Autor: Stanisław Bińkiewicz z córką Anetą

O Autorze 

Absolwent Europejskiej Akademii Planowania Finansowego, uzyskał Certyfikat Doradcy Finansowego €FG

    Znajdź mnie:
  • facebook
  • skype

2 comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.