Jak wyjść z długu czyli studium pewnego przypadku.

Dzisiejszy temat chciałbym poświęcić zadłużonym. Sprawa, którą opisuję jest na bieżąco monitorowana przeze mnie, a osoba, która jest bohaterką tego artykułu znajduje się na dobrej drodze do wyjścia z niewoli finansowej.
A więc po kolei. W ubiegłym roku zgłosiła się do mnie pewna kobieta, posiadająca zadłużenie kredytowe w bankach oraz pożyczkowe w instytucjach parabankowych. Była zestresowana nękającymi ją telefonami wierzycieli. Poprosiła o pomoc w wyjściu z długów. Powiedziałem że moge pomóc, ale

nie poprzez zaciąganie nowych zobowiązań, w tym kredytu konsolidacyjnego. 

Postawiłem też jeszcze jeden warunek, mianowicie taki, że mimo posiadanego zadłużenia i wiszącej nad głową groźby windykacji,

Klientka ma założyć konto oszczędnościowe i wpłacać pewne kwoty, takie na które ją stać.

Pani się zgodziła i przystąpiliśmy do działania. Na początek poprosiłem o to, aby przestała zachowywać się jak struś.

Proszę nie chować głowy w piasek, jak struś. Po powrocie do domu należy przetrząsnąć szuflady i wyciągnąć wszystkie pisma z banków oraz instytucji pozabankowych.

Dlaczego?

Na podstawie pism, należało zrobić wykaz zadłużeń oraz je uporządkować wg przyjętej zasady. W tym wypadku, zostały one uszeregowane od najmniejszego do największego. W ten sposób ustaliliśmy pierwszeństwo w spłatach.

Pierwszy cel strategiczny – schodzimy jak najszybciej z najniższych długów, w stosunku do pozostałych piszemy pisma do banków informujące o zadłużeniu z jednoczesną prośbą o wakacje kredytowe oraz obniżenie rat kredytowych.

W krótkim czasie zostały wyeliminowane najmniejsze zadłużenia. Instytucje pozabankowe zgodziły się na proponowane warunki, spłaty idą na bieżąco.

Największy problem to banki. Mimo pandemii koronawirusa i problemów klientów z pracą, nie są skore do pomocy klientom, którzy mają problemy i często nie spłacają terminowo. Podobnie było z omawianą klientką. Pisma przesyłane do banków załatwiane były odmownie. Mimo to, zaproponowałem klientce następujące działania:

  1. W jednym z banków było zlecenie stałe na spłatę kredytu. Bank nie chciał się zgodzić na obniżenie rat.
    Jedynym wyjściem była zmiana banku, do którego wpływała renta, w ten sposób Wierzyciel nie miał z czego pobierać rat. Zostało założone konto w innym banku i zlecenie ZUS, aby tutaj przekazywał świadczenie. Klientka od tego momentu zaczęła wpłacać kwotę, która została wyliczona na podstawie jej możliwości płatniczych. Po kilku miesiącach bank skierował sprawę do sądu. Po otrzymaniu wyroku, wniesiony został sprzeciw od nakazu zapłaty. W uzasadnieniu podano, że Klientka jest świadoma zobowiązania, lecz bank, mimo że zna jej sytuację finansową, nie chce udzielić pomocy. Do sprzeciwu dołączono potwierdzenie wpłat do banku, świadczące o odpowiedzialności dłużniczki. Sąd uznał sprzeciw. Po oddaleniu powództwa, bank przysłał klientce druki do wpłat w kwocie, którą godziła się płacić. Mimo, że klientka wpłaca, bank nadal nie odpuszcza, kieruje wezwania poprzez firmy windykacyjne w tym Kruk. W ostatnim okresie ponownie występuje do Sądu o nakaz zapłaty. I ponownie wnoszony jest sprzeciw, wraz z dowodami, świadczącymi o wcześniejszych ustaleniach. Sprawa w toku.
  2. Drugi z banków, również nie przychylił się do próśb o obniżenie rat. Został więc poinformowany o kwocie, jaka jest możliwa do zapłaty i taką też kwotę, klientka wpłaca co miesiąc. Bank kieruje sprawę do Sądu, po otrzymaniu nakazu zapłaty wnoszony jest sprzeciw wraz z dowodami, świadczącymi o stanie  zdrowotnym Klientki, potwierdzeniem wnoszonych wpłat. Sąd oddala powództwo Banku Obecnie czekamy na pismo z Banku, które pozwoli na zaplanowanie dalszych kroków.

Jak widać wiele rzeczy można osiągnąć, jest w sprawie dużo do zrobienia. Natomiast ważne też jest, że Klientka zmienia się mentalnie. Na bieżąco otrzymuje bowiem ode mnie lekturę do czytania, która ma za zadanie wzmacnianie jej poczucia własnej wartości.  Czyta więc książki z zakresu rozwoju osobowości oraz budżetu domowego, a także słucha tego co ja mam jej do powiedzenia. Sama mówi, że widzi po sobie dużą zmianę.

Zachęcam więc osoby zadłużone, żeby nie poddawały się. Aby poszukiwały mentora, który pomoże im zmienić mentalność, popatrzy na ich zadłużenie, zaproponuje rozwiązanie. I chociaż przez jakiś czas będzie wskazywał kolejne kroki w drodze do wyjścia z długów. Kiedy na pewne sprawy spojrzy inna osoba, zauważy z pewnością  istotne sprawy, niedostrzegalne przez osobę brykającą się z trudnościami. Spojrzenie z innej perspektywy może dużo pomóc.

Ja mam taką nadzieję, że Pani, której pomagam na drodze do wolności finansowej, dojdzie do niej. Dzięki zmianom mentalnym oraz  podejściu do pieniędzy. Ostatnie zadanie jakie otrzymała ode mnie, to
przekazywanie chociażby niewielkich kwot na cele charytatywne. To działanie również ma za zadanie wyjścia z poczucia biedy, a zmiany nastawienia na poczucie obfitości. Ma to zmienić jej myślenie – mam, stać mnie na to, aby pomóc innym.
I to właśnie jest droga do uzdrowienia własnych finansów.

Stanisław Bińkiewicz

 

O Autorze 

Absolwent Europejskiej Akademii Planowania Finansowego, uzyskał Certyfikat Doradcy Finansowego €FG, Certyfikowany Trener Biznesu, Coach, Konsultant Kryzysowy, Mentor Finansowy

    Znajdź mnie:
  • facebook
  • linkedin
  • skype