Czy wiesz za co płacisz, czyli co z tym fantem zrobić?

Czy już przekonałeś się za co płacisz?

W kilku poprzednich artykułach pisałem o cenie, którą płaci przedsiębiorca za niewiedzą oraz nieczytanie dokumentów bankowych. Cena za niewłaściwe gospodarowanie budżetem firmy, brak zachowanej hierarchii potrzeb, wydawanie pieniędzy po to aby tylko nie zapłacić podatków, jest bardzo wysoka.
Bo zamiast mieć pieniądze na rozwój firmy, wypracowane  w toku działalności i odłożone na koncie firmowym, bezmyślnie je wydaje, tym samym tracąc płynność finansową i stając się łupem Banków, czyhających jak sępy, aby dobić biznes, zamiast mu pomóc. W tym miejscu dam jeszcze jeden przykład
beztroskiego podejścia do finansów firmy. Otóż jeden z przedsiębiorców, za namową księgowej, wziął w  Banku kredyt w kwocie 286.500 zł. Nie wiem tak do końca, czy był mu on potrzebny, czy nie, myślę że nie, ale on mi przecież tego nie powie. Bo jak może wiedzieć, jeśli nie ma kompletnego rozeznania w sytuacji finansowej firmy. Nie robi sobie zestawień finansowych, nie budżetuje wydatków, więc tak naprawdę nie wie, którędy one uciekają. No więc już rok spłaca ten kredyt z „przystawką” w postaci ubezpieczenia od utraty stabilności finansowej. Kolejnego ubezpieczenia które nic nie daje. Kiedy wziąłem warunki tego ubezpieczenia, które serwuje Towarzystwo Ubezpieczeniowe współpracujące z bankiem i pokazałem to w innym ogólnie dostępnym, działającym na rynku, to powiedziano mi, że to tylko sztuka dla sztuki. Jak można bowiem ustalać sumę ubezpieczenia i wysokość składki w procencie od wysokości udzielonego kredytu, zamiast w oparciu o ryzyko finansowe konkretnego rodzaju działalności i wywiadu z właścicielem dotyczącego jego stanu zdrowia.
Składka miesięczna za to ubezpieczenie, płatna miesięcznie to bardzo wysoka kwota, 1418,18 zł /0,495% od kwoty kredytu/. Kredyt zaciągnięty na 10 lat. Dodatkowa „danina” kosztuje firmę:
– 17.018, 10 zł w skali roku,
– 170.181, oo  skali całego 10-cio letniego okresu kredytowania.
Patrząc na to wyliczenie z perspektywy całego okresu korzystania z kredytu, kwota ta z powodzeniem mogłaby pomóc doinwestować firmę.

Czy przedsiębiorca może coś z tym fantem zrobić?

Oczywiście że może. Chociaż będzie to wymagać od niego wiele cierpliwości, ale gwarantuję, że podjęcie działań może być wymierne. Każdy kto płaci temu podobne składki, może z tym procederem walczyć.

W roku ubiegłym Komisja Nadzoru Finansowego wydała bankom „Rekomendację U”
Rekomendacja ta dotyczy stosowania dobrych praktyk w zakresie bancassurance.

Poniżej fragmenty rekomendacji.

Rekomendacja 9
Bank powinien prowadzić rzetelną politykę informacyjną oraz zapewnić, że dystrybucja
produktów ubezpieczeniowych w ramach bancassurance nie będzie generować ryzyka
oferowania produktów niedostosowanych do potrzeb klientów,
Rekomendacja 13
Bank powinien zapewnić swobodę wyboru przez klienta zakładu ubezpieczeń, z którego
usług klient zamierza skorzystać. Dla akceptacji przez bank ochrony ubezpieczeniowej
decydujące powinny być kryteria wynikające z wymaganego przez bank zakresu ochrony
ubezpieczeniowej.
W umowie kredytowej są lub mogą być zawarte zapisy z których wynika, iż:
1. Zabezpieczeniem kredytu jest cesja praw z polisy ubezpieczenia od utraty zysku / względnie utraty
stabilności finansowej/, lub innego ubezpieczenia.
2. Kredytobiorca zobowiązuje się do utrzymania cesji praw z polisy ubezpieczenia przez cały okres
trwania umowy.
W zapisach nie ma mowy, że ubezpieczenie to musi być zawarte przez konkretne Towarzystwo Ubezpieczeniowe. Idąc tym tokiem rozumowania należałoby wziąć warunki ubezpieczenia, przejść się po innych Towarzystwach Ubezpieczeniowych i spytać o ubezpieczenie o podobnych parametrach.
Takie ubezpieczenia są ogólnie dostępne i co ważne kosztują ułamek tej sumy, którą właściciel firmy płaci obecnie. Ja będąc w Warcie dowiadywałem się o ubezpieczenie od utraty stabilności finansowej i powiedziano mi, że składka roczna może być dużo niższa od obecnie płaconej składki miesięcznej.
Gdybyśmy przyjęli, że składka mogłaby wynieść np. 1 tys. zł rocznie, to na 10 lat, koszt ubezpieczenia stanowiłby kwotę 10.000 zł a nie 170.181 zł.

Jakie więc kroki podjąć, aby zmniejszyć koszt ubezpieczenia?

Wg mojej oceny należy:

  1. Przeanalizować jeszcze raz umowę i warunki ubezpieczenia,
  2. Wystosować do Banku pismo z prośbą o wyrażenie zgody na zmianę ubezpieczyciela,
  3. Znaleźć ubezpieczenie odpowiadające warunkom banku,
  4. Podpisać aneks do umowy kredytowej

Gdyby Bank nie chciał się zgodzić na warunki, możemy napisać skargę do KNF, ZBP, czy też zgłosić się do Biura Prawnego o pomoc.

Ważne aby walczyć o swoje i nie poddawać się. I zacząć wreszcie dbać o biznes. Bo on ma generować przychody a nie koszty.

 

Stanisław Binkiewicz

 

O Autorze 

Absolwent Europejskiej Akademii Planowania Finansowego, uzyskał Certyfikat Doradcy Finansowego €FG

    Znajdź mnie:
  • facebook
  • skype

7 comments

  1. Zawsze zastanawiam się, jak można tak beztrosko podchodzić do finansów. Obecnie jest tyle możliwości, aby przeanalizować swoje inwestycje i wydatki, a i tak z tego nie korzystamy :(

  2. Dobry blog i dobry wpis. Wielu ludzi nie ma totalnie pojęcia o finansach i zarządzaniu nimi – przeciętny Kowalski zalewany jest reklamami o Bóg wie jak wielkim procencie zysku (który umówmy się, pokrywa najczęściej inflację, nic więcej :P), a z firmą to już nie ma żartów. Każdą złotówkę warto obrócić w rękach 3 razy zanim się ją spożytkuje :) pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.